Spośród warunków koniecznych do zaistnienia wiersza
samotność jest pierwsza (...)

Michał Rachwał, ...

czwartek, 30 grudnia 2010

Widok z okna

Fot. Mariusz Kus  12/ 2010
Dzień mija
głodne słońce powoli pije
z otwartej tętnicy zachodu

Jesteśmy młodzi
jak zawsze i teraz
choć na początku
było inaczej

Ty patrzysz ja patrzę
dzielimy zachwyt po równo
by nikt się nie poczuł
naznaczony piętnem niewinności
na rozstaju oczu

Na horyzoncie kilka wielbłądów
w dolinach garbów
pomarańczowy niosą piasek
nie widać poganiaczy
cieniutka nitka wiatru
azymut nocy
im wystarczy

To dla aniołów różnej maści
ten piasek
budują ekumeniczne niebo
wciąż trwa plebiscyt
na jego kolor
(chichotu derwiszy
Nikt nie słyszy)

Najlepsze miejsca przy parapecie
są jeszcze bilety
na koncert sfer i rosy
z uwerturą zmierzchu
z crescendo szeptów
dźwięki gwiazd tak prawdziwe
że nie wierzymy
w istnienie szyby
Czy ktoś da nam skrzydła
i łyżwy
by się prześlizgnąć
po zimnej tafli
stąd
do wieczności?

Michał Rachwał
30/ 12/ 2010 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz